Historia Krzyża na Gubałówce

Historia pewnego zdjęcia, czyli jak powstał krzyż na Gubałówce

krzyz gubalowka historai doktor chalbinski zdjecie
Jest krzyż na Giewoncie i o nim słyszała cała Polska, a założę się, że i wielu zagranicznych turystów skusiło się na obejrzenie go z bliska. Lecz jest jeszcze jeden wielki, żelazny masywny krzyż, które został postawiony przez pewnego bardzo zasłużonego dla górskiego miasta człowieka. Do tego postawiono go przeszło 28 lat wcześniej od “słynnego” Krzyża na Giewoncie. Co ciekawe, mimo pewnych dowodów, w dalszym ciągu duża część przewodników opowiada błędnie jego historię, a wielu turystów, jak i pewnie mieszkańców.. Mija go, nie zwracając większej uwagi.

Krzyż ten, nie jest tak znany, jak ten powstały później górujący nad miastem. Jak już wspominałem, większość turystów idąc głównym deptakiem Gubałówki, przechodzi obok, nie zwracając na niego szczególnej uwagi. No właśnie, Gubałówki… Bo owa konstrukcja znajduje się na tej, znanej i powszechnie odwiedzanej górze. Muszę się przyznać, że i ja również, będąc młodym, jak również dorastającym nastolatkiem, wielokrotnie przemieszczałem się obok. Czy to jeżdżąc na nartach, czy spacerując grzbietem Gubałówki jak i miliony stóp rocznie, mijałem ten symbol, nie zdając sobie nawet sprawy z jego istnienia. Dlaczego nazwałem go symbolem? Oczywiście, że krzyż jest swego rodzaju symbolem. Symbolem wiary, ponieważ wyznawcy religii chrześcijańskiej przyjęli go na swój symbol… Lecz nie taki rodzaj symboliki miałem na myśli, ponieważ z tym krzyżem wiąże się pewna historia. Historia pewnej waśni i historia, w której ten krzyż stał się symbolem zawartej zgody, pewnych przeprosin i pewnej wielkiej miłości…

krzyz gubalowka historai doktor chalbinski zdjecie
"Na szczycie Gubałówki po epidemii cholery w roku 1873." Fot. Stanisław Krygowski. Ilustracja z "O dawnym Zakopanem".

Jak już wiecie, krzyż znajduje się na Gubałówce, a powyższe zdjęcie prawdopodobnie zrobione w 1873 roku, przedstawia właśnie ten “pomnik”. Niestety powodem, dlaczego nie jest znany, a turyści nie chwalą się pamiątkowym zdjęciem z tym stalowym olbrzymem, jest niestety jego umiejscowienie. Znajduje się on przy ul. Stanisława Zubka 4, na prywatnej posesji, w ogrodzie Anieli Stach. Gdybyśmy chcieli wyjechać na Gubałówkę kolejka, to po wyjściu z wagonu powinniśmy kierować się w stronę anteny nadajnika. Wpierw miniemy restauracje, dostając się na główny deptak przed lub poza jej murami, a następnie drewniane zabudowania i szałas “stróżówkę” TOPR-u. Później po prawej znajdziemy drogę, która pozwolić nam dotrzeć do stoku narciarskiego, a zaraz za nią za zielonym płotem zobaczycie żelazny 9 metrów “zabytek”. Niestety brama do posesji, może być zamknięta, co oczywiście uniemożliwi podejście pod cokół ,na którym umieszczony jest krzyż. I nie radzę jej forsowania, jak wyżej napisałem, jest to prywatna posesja, a właściciel nie koniecznie musi sobie życzyć tłumu turystów na swoim podwórku. Niestety nie możemy mieć pretensji do autora i fundatora o miejsce, w którym zlecił budowę krzyża, ani do obecnych właścicieli ziemi, ponieważ są po prostu właścicielami.

Kto był fundatorem?

Fundatorem krzyża, odlanego zresztą również w Zakopanem, a dokładnie w Kuźnickich hamrach. Był nie kto inny, a słynny Doktor Tytus Chałubiński. Przyczyny finansowania, tak kosztownego przedsięwzięcia, bardzo często jak wspominałem we wstępie, są mylnie przedstawiane nawet przez przewodników, którzy przecież powinni ową historię znać. Długo jednakże mylnie pisano również w przewodnikach, że stalowy pomnik jest niejako podziękowaniem i hołdem dla niebios, za szybkie stłumienie epidemii cholery na Podhalu. Tak naprawdę drogę do odkrycia prawdziwego powodu, odnalazł profesor Adam Wrzosek i chwała mu za to, a miało to miejsce w 1970 roku w publikacji zbioru listów Chałubińskiego do swego przyjaciela.

“Co do mnie, wynalazłem sobie od pierwszej godziny ćwieczka, który mi daje dużo zajęcia i kłopotu. Zakopane leży od północy Tatrów prawie u stóp ich (prawie, znaczy ćwierć do pół milki od pierwszych wyżyn; granitowy Giewont panuje nad okolicą, u dołu wszędzie smerek. Od zachodo-północy, więc z drugiej strony wsi, jest pasmo tak mniej więcej wysokie jak Krzyżowa Góra w Krynicy. Najwynioślejszą górę zowią Gubałówką. Owóż zachciało mi się na tej górze krzyża, a chcąc zrobić coś trwalszego (bo smerek gnije łatwo) funduję krzyż żelazny przeszło trzy sążnie ponad fundamenta wystający, aby przecież panował nad okolicą. Stach swymi wiadomościami technicznymi i pomysłami nieskończenie jest mi użyteczny. Górale uszczęśliwieni, przyklaskują pomysłowi, co im wprawdzie nie przeszkadza, żeby chcieli mnie oberżnąć przy tej sposobności. O pół mili stąd, zawsze w Zakopanem, ale już w wąwozie tatrzańskim są kopalnie żelaza i piece wielkie i oto mój krzyż już dziś odlany, dół na górze wykopany pod fundament, skała wyrąbana i materiał murarski zwieziony. Może za dni 10 najdalej stanie mój krzyż. Wystawisz sobie, że wtarabanić taki ciężar na górę przeszło 1000 stóp od podnóża mającą, nie taka łatwa historia. Moralną pomoc (li bez tej nie obszedłbym się z pewnością) daje mi tutejszy proboszcz, unikat w swoim rodzaju, człowiek, który w ciągu 25 lat z opryszków tutejszych zrobił ludzi bardzo znośnych.”

List Tytusa Chałubińskiego do Aleksandra Balickiego
Zakopane,
10 sierpnia 1873 roku

portret tytus chalbinski krzyz gubalowka
Portret Tytusa Chałubińskiego

Jak widzicie w liście nie ma ani słowa o epidemii cholery, nic zresztą dziwnego bo owa epidemia jeszcze nie wybuchła. Powołując się na zapiski księdza Stolarczyka, który skrupulatnie notował dzieje Podhala w swej “Kronice Parafii Zakopiańskiej” jasno podaje, że epidemia cholery trwała od 1 września do 10 października. Oczywiście to że trwała ona tak krótko i pochłonęła nie wiele ofiar, mieszkańcy Zakopane zawdzięczają jedynie wysiłkom Doktora Chałubińskiego, ale jest to jednoznaczny dowód na to, że krzyż powstał przed jej wybuchem, ponieważ list pochodzi z sierpnia. Nie trudno się domyślić, że epidemia, jak i stłumienie jej nie mogła być powodem wzniesienia krzyża. Zatem co skłoniło Tytusa do zamówienia w Kuźnicach, tego nie ma co ukrywać pokaźnych rozmiarów krzyża?

Jak to z tym krzyżem było?

Mimo iż Chałubiński był wcześniej w Zakopanem i miał okazję wędrować tatrzańskimi szlakami, nie był to pobyt długi, ponieważ trwający zaledwie kilka dni. Pierwsza dłuższa wizyta na Podhalu, wiąże się zarówno z epidemią cholery, jak i historią, która opisujemy w tym artykule więc historią krzyża. Właśnie w roku 1873, Chałubiński postanowił odwiedzić Zakopane, a w podróż udał się wraz ze swoją drugą żoną jej potomstwem (druga żona doktora miała dwójkę dzieci z pierwszego związku), a także jej serdeczną przyjaciółką. Mimo iż doktor zrobił tak wiele dla samego miasta, to pierwszy dłuższy pobyt, który związał na zawsze Doktora i Zakopane odbył się, gdy doktor był już człowiekiem dojrzałym i po przejściach, a miał skończone 53 lata.

Jednak żeby doszukać się prawdziwych powodów, musimy zagłębić się trochę mocniej w prywatne sprawy Pana Doktora i odnieść się również do prywatnych zapisków, a mianowicie do wspomnień córki Chałubińskiego, która tak komentuje te chwalebne czyny ojca:

„po kilku latach ze swą trzecią żoną i z nami, dziećmi, oraz pannami Krzywickimi przybył Ojciec do Zakopanego w 1873 roku, zaraz po przyjeździ w lipcu poszedł do Kuźnic, gdzie wtedy była huta czynną, zamówił wielki krzyż żelazny i kazał postawić go na Gubałówce. Ojciec uczynił to jako jawne wyznanie wiary swej, niejako wynagrodzenie za zgorszenie publiczne, o czym wiedział ksiądz Stolarczyk, bo poświęcenie owego krzyża na górze było pierwszym krokiem na drodze wspólnej”.

Kolejną wzmiankę o krzyżu, znajdziemy również w spisanych wspomnieniach. We wspomnieniach osoby, która była poniekąd częścią i świadkiem tej historii. Tą osobą jest córką państwa Krzywickich, czyli jedna z dwójki potomstwa drugiej żony doktora:

” Zaraz prawie po przyjeździe doktor Chałubiński kazał odlać krzyż wielki żelazny w kuźni w Hamrach. Poświęcenie tego krzyża na Gubałówce było wielkim świętem i uroczystością niezwykłą. Profesor Chałubiński był wniebowzięty. Mama wzruszona i zapłakana. Pamiętam, że w chwilę po poświęceniu przyszedł dobry, kochany profesor, ucałował nas, a mnie rzekł drżącym ze wzruszenia głosem: U stóp krzyża tego dla nas niech będzie zgoda w duchu Chrystusa. Życzę, by tu w Zakopanem było nam wszystkim dobrze i wesoło – dodał już uśmiechnięty. Napisałam o tym szczegółowo do ojca, któremu to widać bardzo się podobało, bo napisał do doktora Chałubińskiego serdeczny list z powinszowaniem”.

Nie trudni się więc domyślić, że tak bardzo zainteresowany Pan Krzywicki, był w historie zamieszany. Powodem była sprawczyni wielu głupstw, jak również czynów chwalebnych.. Wielka i prawdziwa miłość..

Wielka miłość doktora

Żeby poznać ten wątek miłosny Chałubińskiego i wyjaśnić naszą tajemniczą historię, musimy cofnąć się w czasie, aż do momentu w którym przyszły doktor zdobywał wykształcenie. Podczas studiów w Dorpacie, gdzie nasz dobrodziej Chałubiński pobierał nauki medyczne. Za pomocą swego bliskiego przyjaciela Kazimierza Krzywickiego, poznał młodą damę Antoine Wilde. Zakochał się nasz doktor do szaleństwa, a że pewny był swego uczucia, postanowił się zaręczyć. Jednak że w celu poszerzenia swych kwalifikacji i ukończenia nauk, wyjechał doktor do Würzburga, swą miłość jednak nie zostawił na pastwę losu, lecz pod opieką serdecznego przyjaciela, a zarazem osoby dzięki, której poznał swą wybrankę, czyli Krzywickiego. Jakże się doktor pomylił, myśląc że jego miłość będzie czekać pod czujnym okiem przyjaciela. Nie podejrzewał ,iż Kazimierz również podkochiwał się w pięknej panience, która młoda i niecierpliwa nie wytrzymała próby czasu. Zerwała więc zaręczyny Tytusa, oddając swoja rękę Kazimierzowi Krzywickiemu, przyjacielowi, który zawiódł doktora, nie panując nad swymi uczuciami.

Czas mijał i Chałubiński również wziął ślub, lecz małżeństwo, które zawarł z Anną Leszczyńską, nie należało do udanych. Tak się jednak złożyło, że w roku 1862 Chałubiński oraz Krzywicki, zaczęli pracować w spokrewnionych warszawskich instytucjach, a ich dawne urazy lekko zelżały. Jednak okazało się, że małżeństwo Krzywickiego z Antonią, również udanym związkiem nie było, a pokrętny los sprawił, że para niedoszłych kochanków znalazła się ponownie blisko siebie. Chałubiński wziął rozwód i doprowadził do anulowania swego małżeństwa w kościele, a w międzyczasie Antonina odeszła od Krzywickiego nie ukrywając, że z przyczyną poza nie udanym mariażem, była bliskość doktora. Antonia była wyznania protestanckiego, więc ponowny ślub obydwojga był możliwy i miał miejsce w 1869 roku, co oczywiście ponownie doprowadziło do waśni pomiędzy Krzywickim, a doktorem.

krzyż na gubałówce zdjęcie z google street view
Krzyż na Gubałówcę, zdjęcie z google street wiev

Spory i nie zgoda między byłymi przyjaciółmi ciągła się do 1872 roku, kiedy to doszło do pogodzenia. Doktor na upamiętnienie pogodzenia z Krzywickim wzniósł krzyż, było to oznaką poczucia winy i miało wyrazić przeprosiny Chałubińskiego. Głęboko wierzący człowiek, który spowodował cierpienia najbliższych osób, pragnął pozostawić wieczne świadectwo pojednania dwóch zwaśnionych rodzin. Ta historia była prawdziwym powodem powstania tegoż historycznego pomnika.

Więc drodzy czytelnicy… Następnym razem przechodząc grzbietem Gubałówki i czyniąc znak krzyża, przechodząc obok tego symbolu. Wspomnijcie historię doktora i spójrzcie z uśmiechem na ten symbol wielkiej miłości, która zwalczyła sprzeczności związane ze społeczną opinią… Trzeba jednak przyznać, że doktor Chałubiński miał rozmach…

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o